Miliony dla powodzian dostali mąż i sąsiedzi polityczki KO. Za wodę, po której nie ma śladu
4,5 mln zł pomocy powodziowej z agencji kontrolowanej przez samorząd województwa trafiło do trzech firm z jednej wsi. Jedna należy do męża wiceprezeski instytucji rozdzielającej wsparcie, druga do ich sąsiada, trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem. Tyle że z danych straży pożarnej i systemów satelitarnych nie wynika, by te nieruchomości znalazły się pod wodą.
Czekam na połajanki.
czekaj babka latka; kiedy to daremna gadka; "kto przy żłobie ten żre" ;
OdpowiedzUsuńCBA kontroluje sprawę od kwietnia tego roku. Widzicie kogoś w areszcie ? Tak, rolnika, który zaorał asfalt.
OdpowiedzUsuńco z tego że kontroluje; "kiedy ręka rękę myje"
Usuńzłodziej złodziejowi łba nie urwie;
inaczej to brzmiało, lecz użyć niecenzuralnych słów nie wypadało
Jak minister Tomasz Siemoniak odpowiedział na informację, że działacze KO kradli pieniądze dla powodzian? "Nie jesteśmy zaskoczeni".
OdpowiedzUsuńDlatego oczekują, że wyborcy im wybaczą > no przecież wiedzieliśmy. Czy to nie jest cyniczne, pani sęp (patyczna) anonimowa ?