Jak zaznacza, obecnie większość państw Unii Europejskiej ma wyższy poziom zadłużenia w relacji do PKB niż Polska.
Średnia w Unii Europejskiej wynosi ponad 80 proc., a u nas będzie to sześćdziesiąt kilka procent, dlatego na razie politycy zachowują spokój. Z czasem jednak ten spokój może się skończyć. Dziś w dużej mierze zakrywamy oczy i uszy, udając, że problem nie istnieje. Niestety kolejne rządy wychodzą z założenia, że jeśli coś złego ma się wydarzyć, to najlepiej dopiero po zakończeniu ich kadencji — mówi Kuczyński.
Analityk podkreśla jednak, że nie podziela najbardziej pesymistycznych prognoz dotyczących najbliższych lat.
Nie spodziewam się gwałtownych perturbacji w ciągu trzech lat, jak twierdzi prof. Kołodko. Ale w perspektywie dekady, jeśli utrzymany zostanie obecny kurs gospodarczy, ryzyko będzie już bardzo realne. W przyszłym roku prawdopodobnie zaczniemy odczuwać spowolnienie wzrostu PKB. Nie będzie to dramatyczny spadek, ale tempo wzrostu może być wyraźnie niższe. Niektóre prognozy mówią o spadku z 3,5 proc. do 2,7 proc., a to oznaczałoby już całkiem wyraźne spowolnienie — wskazuje.
Jest źle, ale .... nie ma się czym martwić. Inni mają gorzej.
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion.