Na 29 stycznia zostali zaproszeni do prezydenta przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych. Nie wszyscy zaproszenie przyjęli.
Anna Maria Żukowska.
– Decyzja była od razu, od razu napisałam do szefa kancelarii, pana [Zbigniewa — przyp. red.] Boguckiego, że bardzo dziękuję, ale nie skorzystam z zaproszenia – przekazała. Szefowa klubu Lewicy wyjaśniła, że tego samego dnia odbędą się uroczystości upamiętniające ofiary pacyfikacji wsi przez oddział Romualda Rajsa "Burego" w 1946 roku, w których wezmą udział zarówno ona, jak i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Żukowska podkreśliła, że nikt nie może jej zastąpić na spotkaniu, ponieważ zaproszenie było imienne.
Pani Żukowska, a zaproszenie na uroczystości upamiętniające ofiary też było imienne ?
Jak informowała KPRP mają być one poświęcone „bieżącej współpracy prezydenta z parlamentem”.
Jesteśmy otwarci na rozmowy na konkretne tematy, konkretne ustawy (…), ale na pewno nie będziemy chodzić na spotkania, które nie wiadomo czemu mają służyć, które nie mają konkretnego celu. To w zaproszeniu nie zostało jasno wyrażone — powiedziała Biejat w Sygnałach Dnia Polskiego Radia. Dodała, że prezydent „nawet nie przedstawił konkretnego celu tego spotkania” zaproszonym parlamentarzystom.
Pani Biejat, a konkretnie to o czym można z panią rozmawiać ? Prezydent chciałby porozmawiać o pogodzie. Spoko, na pewno dałaby pani radę.
Kobiety znowu dają dupy.
"Bury" to żołnierz wyklęty, więc dla komuchów antybohater. Skazany przez UB, zrehabilitowany przez IPN.
OdpowiedzUsuńKażdy pretekst jest dobry, może być i wyklęty.
Usuń