Bodnarowcy” od stycznia przetrzymują w areszcie Annę W., byłą dyrektor biura premiera Mateusza Morawieckiego, w związku ze śledztwem w sprawie rzekomych nieprawidłowości RARS. Nie pozwalają kobiecie zobaczyć się z 13-letnim synem ze spektrum autyzmu. Dziś natomiast Telewizja wPolsce24 ustaliła, iż Anna W. decyzją „bodnarowców” została przyprowadzona na przesłuchanie w kajdankach zarówno na rękach, jak i na nogach! „Widziałem to na własne oczy, urzędniczka [została potraktowana - przyp. red.] niemalże jak Hanibal Lecter, tylko brakowało jej jeszcze tej maski na twarzy. To się nie mieści w żadnej głowie” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl mec. Krzysztof Wąsowski, obrońca Anny W. Poinformował również, że syn Anny W. próbował popełnić samobójstwo
Zdziczenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz